Będę tu pisać o książkach nieoczywistych, niezwykłych, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie, choć nie znajdziecie ich na listach bestsellerów. A więc do dzieła!
Czytałem od zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Książka jeszcze kilka lat temu istniała dla mnie tylko w formie wydania papierowego. Do dziś czytam i delektuje się zapachem otwieranych tomów, ale zawitały do mnie też inne, nowoczesne (?) formy książek.
Książka papierowa – cudowny zapach papieru.
Ebook – wygoda i cała biblioteczka w jednym miejscu, w jednym małym czytniku.
Audiobook – idealny towarzysz spacerów, przebieżek czy godzin spędzanych w samochodzie.
Od trzech lat dokładnie analizuję, jak to wygląda u mnie z wyborem formy książki. Jeszcze trzy lata temu książki papierowe stanowiły u mnie 88%, ebooki 12%, a audiobooków nie uznawałem. Rok temu książki papierowe stanowiły już tylko 47%, ebooki 33%, a audiobooki 20%. W tym roku, za pierwsze sześć miesięcy ta statystyka wygląda z goła inaczej: książki papierowe stanowią tylko 28%, ebooki – 21%, zaś audiobooki stanowią już ponad połowę pochłoniętych tytułów. Czy ten trend się utrzyma? Czy Wy też macie podobne doświadczenia?


